poniedziałek, 7 stycznia 2013

Basia x2

Tekst Zofia Stanecka
Ilustracje Marianna Oklejak
Wydawnictwo Egmont, 2012

Wyprawa do dentysty może być przyjemnością? 
Chłopiec Starszy to wie, podobnie tytułowa Basia, a Wy? Mieliście jakieś dentystyczne przygody? I żeby była jasność pytam o dzieci!:) 
Nasza pierwsza wizyta przebiegła zaskakująco dobrze. Chłopiec z uśmiechem na twarzy zasiadł wygodnie na fotelu i bez mrugnięcia okiem otworzył paszczę. Przesympatyczna pani doktor obadała każdy kąt trzyletniego uzębienia, co rusz serwując małym żarcikiem. Mały pacjent z ogromniastym uśmiechem i idealnym stanem uzębienia opuścił fotel. Tak to się w własnie odbywa? Strach ma czasem wielkie oczy, a u nas zwyczajnie było śmiesznie.
Oby dentystyczna idylla trwała...

Basia i dentysta 

Basię natomiast przywitał doktor Pyrek (!) pierwszorzędnym chwytem odwracającym uwagę:
Czy ja dobrze pamiętam, że umiesz otwierać paszczę jak najprawdziwszy krokodyl?
Basia w chichocim szale nawet nie zauważyła, kiedy  przeobraziła się w Basię bezzębną. 

Basia to cała seria książeczek (klik). I nie jest to baśń, ani bajka, lecz zwyczajne życie. Jak nasze i Wasze. Toczące się wczoraj, dziś i jutro. Zofia Stanecka prezentuje naszą rodzimą rzeczywistość, i życie, które nie zawsze bywa kolorowe. Bowiem Basia często popełnia błędy i podejmuje złe decyzje. Jak każdy. W związku z czym o niebo prościej dziecku zidentyfikować się z bohaterką. Basia potwornie boi się wizyty u dentysty, a mama na dodatek nie ma dla niej zbyt wiele czasu. Jest tutaj sporo miejsca na okazywanie emocji i rozmowę o nich. A zapracowana mama  ostatecznie przeprosi, że była nieuważna i nie słuchała ostatnio swoich dzieci.



Basia i telefon
             

Tym razem Basia wybiera się na imieniny do kuzynki. Pierwsza konsternacja dopada dziewczynkę zaraz po wejściu. Ona przygotowana na wielkie tortożarcie,  w wygodnym dresie, staje w oko w oko z dziewczynkami w tiulowych sukienkach, które niefortunnie zdominowały przyjęcie. Jak to w życiu bywa porażkowa passa trwa i chwilę później kolejne faux pas...  Bowiem solenizantka otrzymała najprawdziwszy telefon komórkowy z klapką i aktywna towarzysko część imienin toczy się właśnie wokół tego telefonu. Basia wpada w kleszcze małego kłamstewka, przecież ona też TAKI telefon ma. Tak! Jest ogromny i w paski. Kłamstwo goni kłamstwo, a Basia z pąsem na policzkach i łzą w oku się pogrąża. Ostatecznie traci zainteresowanie nawet tortem. Na poprzyjęciowe pocieszenie mama zabiera ją do najlepszego miejsca na świecie, ulubionej księgarnio-kawiarni, gdzie pachnie książkami, czekoladą i świeżo zmieloną kawą. Prawda, że bajecznie?!
I w tym idyllicznym pachnącym świecie mama tłumaczy Basi naturę chcenia i kłamstwa i wspólnie spędzanego czasu...  mądrze jest i nastrojowo i za oknem śnieg pada, a one rozmawiają i się śmieją. Wspólnie, blisko siebie, tylko one dwie.
Książeczki mnie osobiście urzekły mądrością i szczerością, taką codzienną, nie wydumaną. 

Odkąd sięgam pamięcią marzyłam o Basi. Dwa podejścia i mam dwóch obłędnych chłopców:) Marzenia zostały zreformowane, lecz sentyment pozostał. Może dlatego z uśmiechem sięgam po te książeczki i zawsze mam ochotę je czytać. A może dlatego, że to po prostu dobra polska dziecięca literatura?!? Konkluzja jest taka, ze serię o Basi polecam ja i moja męska frakcja.


17 komentarzy:

  1. Nasze wizyty też o dziwo całkiem dobre, Mercia zadziwiała odwagą, choć zazwyczaj taka wrażliwa i raczej skora do łez :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie Iwo też raczej wrażliwy i trudny czasem się wydaje, widać nie taki diabeł straszny:)

      Usuń
  2. My póki co nawet jednego maleńkiego, maciupeńkiego ząbka się nie dorobiliśmy więc wizyty u dentysty jeszcze przed nami:)
    Książeczki zaś wyglądają bardzo ciekawie, a ilustracje od razu wzrok przykuwają. Ty to zawsze potrafisz takie książkowe perełki odnaleźć:)) Uściski wielkie:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu perłę to ja mam jedną taką książkową wielką, tylko jeszcze sesji jej nie zrobiłam:) A zachwycam się nią każdego dnia:)
      A odnośnie zębów to Gucio teraz na urodziny ząbkował i ma już całe 6:) Życzę zatem Majce bezbolesnego i bezgorączkowego ząbkowania. Ściskamy i my! Mocno tak!!!

      Usuń
    2. Naprawdę aż taka perłę? No to ja czekam:)

      Usuń
    3. ojej, no to dawaj tę perłę - zaczniemy szumnie buczeć :)

      Usuń
  3. my mamy za sobą już i po aparatach :)
    Jak miło, że piszesz o dobrej literaturze, muszę siegnąć z ciekawskości po tę Basię!
    p.s. jak ja marzyłam o BASI, co prawda miała się nazywać Maliną, ale i tak została tylko w... Dzieciach koleżanek hihihi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maryś mnie to nawet nie zdziwiło, brak Basi:) Na studiach moich niemalże sami mężczyźni, w pracy podobnież, to czy ja umiałabym w ogóle odnaleźć się w kobiecym gronie?:))

      Usuń
    2. A widzisz, ja zawsze marzyłam, że córkę nauczę malować, haftować, rysować, dziergać, gotować, sukienki poszyję, a tu same portalasy :)

      Usuń
  4. Basię znamy i kochamy miłością wielką:) Te nowości jeszcze do nas nie dotarły, ale już ja się postaram, żeby w naszym domu zamieszkały:) Najnowsza "Basia i kolega z Haiti" ukrywała się pod choinką i ucieszyła nie tylko najmłodszą:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja narazie znam tylko te dwie, ale wiem, że wkrótce się to zmieni:) wyobraź sobie, że u nas pod choinką prawie wcale książek nie było, boją się nam je prezentować czy co?! :))))

      Usuń
  5. Ależ my Bsię uwielbiamy! Musimy ewidentnie dokupić kolejne części:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basia troszkę moje dzieciństwo mi przypomina, uwielbiam ją czytać no!:D

      Usuń
  6. Zapraszam do nowego konkursu organizowanego przez sklep internetowy dla dzieci i niemowląt naszkoliberek

    http://blog.naszkoliberek.pl/konkurs-swieta-i-po-swietach/

    Do wygrania bodziak dla dziecka.

    Serdecznie zapraszam

    OdpowiedzUsuń
  7. :))) my dziś akurat cały dzień czytamy Basię i dentystę i Basię i telefon :))) Krzyś uwielbia Basię :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale to wszystko ładniutkie:)

    OdpowiedzUsuń