Do literatury podróżniczej w zasadzie namawiać mnie nie trzeba, nic a nic. Odkąd sięgam pamięcią pochłaniam niemalże wszystko, a z pewnością zdecydowaną większość książek tego zakresu. Literatura podróżnicza to inny świat, odmienne doświadczenia, wiedza o świecie i innych kulturach. Dobra powieść podróżnicza, napisana ciekawym, barwnym językiem to swoista życiowa przygoda.
Jedną z ciekawszych książek, które miałam przyjemność przeczytać o Amazonce to niewątpliwie "Z nurtem Amazonki" Joe Kane'a. To sugestywnie opisana ekspedycja Piotra Chmielińskiego, człowieka (Polaka!), który jako pierwszy przepłynął Amazonkę od źródeł do ujścia.
Tym razem z najdłuższą rzeką świata zmierzył się Ed Stafford, 33 letni były brytyjski żołnierz. Godne uwagi, bowiem przebył ją pieszo. Ponad osiem tysięcy kilometrów, dziewięć milionów kroków, kilkaset tysięcy ukąszeń komarów i mrówek, kilkanaście ugryzień skorpionów, głównie w kaloszach i crossach. Założeniem była wyprawa trwająca rok, niestety życie rządzi się swoimi prawami i Ed Stafford w Amazonii spędził ponad 2 lata.
Zapowiada się na fantastyczną przygodę, nieprawdaż? Na nieszczęście Edowi Staffordowi zabrakło kunsztu literackiego, zabrakło opisów pięknej amazońskiej dziczy i niebezpiecznych zwierząt, zabrakło humoru, jak również reporterskiej smykałki. Dokonał niebotycznego przedsięwzięcia, w końcu to piesza podróż przez najbardziej niezbadane i dzikie rejony świata, podróż niezwykła i niebezpieczna, podróż niestety bez czytelnika.
W 2012 roku Ed Stafford pojawił się w Księdze Rekordów Guinessa.
W 2012 roku Ed Stafford pojawił się w Księdze Rekordów Guinessa.
Moja ocena: 3/6
Zwiastun serialu Walking The Amazon:
