wtorek, 5 lutego 2013

Afryka Kazika - Łukasz Wierzbicki

Wydawnictwo BIS, 2012
Ilustracje: Marcin Leśniak, Marcin Ćwikła, Krzysztof Rusinek
Rysunki: Beata Kulesza-Damaziak

"...jesteś ciekawy świata i zadajesz mnóstwo pytań. To bardzo dobrze. Gdy ruszysz w drogę, też będziesz zadawał mnóstwo pytań, a wtedy ... wtedy na pewno spotka Cię coś ciekawego"


Wiele przeczytanych książek podróżniczych. Wiele marzeń. Wiele razy rozkładana i składana mapa przed podróżą życia dookoła świata.  Bo gdzie można zasmakować prawdziwego życia? Gdzie można spotkać tak odmiennych kulturowo ciekawych ludzi? I gdzie to oko nacieszyć pięknym krajobrazem, i zebrać najpiękniejsze wspomnienia? Gdzie, jeśli nie podczas podróży.

I właśnie dlatego jedną z pasji, którą chciałabym zaszczepić moim dzieciom, poza miłością do książek rzecz jasna, to miłość do podróży. Ale nie takich z udziałem biura podróży i błogim wylegiwaniem się nad basenem. Lecz podróży z potrzeby serca i ducha, z plecakiem dookoła świata. By życie inne poznać i ludzi, i świata dotknąć bardziej namacalnie. By przeżywać, odczuwać i obserwować. By uczyć się każdego dnia od ludzi mądrzejszych, by ciekawy dziennik podróży móc pisać, by każdy kontynent zwiedzić, szczyt zdobyć i każdy ocean przepłynąć. By na stare lata móc chwycić piękne fotografie i cudowne wspomnienia sobie przywołać, i nie żałować w życiu niczego.

My chwilowo błądzimy palcem po mapie. Tak wiem, że moglibyśmy. Ale osobiście brakuje mi odwagi na egzotyczne podróże z tak małymi dziećmi. Bardzo podziwiam tych, co mają, i obserwuję ich wojaże z podekscytowaniem (np. TUTAJ).

I oczywiście często czytam reportaże. I jednym z podróżników, których ogromnie cenię i podziwiam jest Kazimierz Nowak, który w latach 30-tych XX wieku sam przemierzył Afrykę na rowerze. Reportaże z podróży i zdjęcia znajdziemy w książce Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd (TUTAJ). Natomiast Łukasz Wierzbicki kilkadziesiąt lat później wykonał nadzwyczajne zadanie, nie dość, że przyczynił się do powstania książki (Rowerem i pieszo...), to dodatkowo zbiór reportaży zgrabnie przeistoczył w opowiadania dla dzieci. I tak powstała Afryka Kazika. Rowerowa podróż wzdłuż całego kontynentu w wersji dla najmłodszych. 

I powiem Wam jedno, książka jest fenomenalna. Podkreślam fenomenalna! Historia prawdziwa, o prawdziwym, wówczas jeszcze mało odkrytym świecie. To powieść pełna przygód, miłości do natury, zwierząt i ciekawości świata. Lecz przede wszystkim to książka o odwadze, bo przecież i z lwem można się podobno zaprzyjaźnić. Napisana barwnym i ciekawym językiem. Co ważne, nie za trudna dla kilkulatka, dodatkowo i rodzic z pewnością się w niej zaczyta. Wiem co piszę, przeczytałam ją już dwukrotnie:)

Ta książka wyzwala w moim dziecku ogromną chęć poznawania. Co kilka zdań następuje lawina pytań, które wydają się nie mieć końca. Życzyłabym sobie znacznie więcej tego typu literatury. O świecie, o życiu i o życzliwości. Książka właściwie dla dzieci starszych, choć osobiście uważam, iż na dobrą podróżniczą literaturę nigdy... nigdy nie jest za wcześnie!:)





Do książki dołączona jest mapa Afryki, na której można śledzić drogę przebytą przez Kazika. Świetny pomysł na kreatywną zabawę z mniejszym dzieckiem.





Książka (Wydawnictwo BIS) Tutaj



poniedziałek, 4 lutego 2013

Misja książka

Wczorajszy post Pauliny z Miasta Książek skłonił mnie do wielu refleksji o czytelnictwie i miłości do książek. Czym jest ono dla nas? Ile czasu aktualnie  poświęcamy na czytaniu? Ile czasu poświęcamy na zarażaniu miłością do czytania innych? 

Kochajcie książki. One ułatwią Wam życie, po przyjacielsku pomogą zorientować się w pstrej i burzliwej gmatwaninie myśli, uczuć i zdarzeń. One nauczą Was szanować człowieka i samych siebie, one uskrzydlą rozum i serce uczuciem miłości dla świata, dla człowieka.
Maksym Gorki

Czytanie to klucz do rozwijania wyobraźni i ciekawszego życia. Czytając poznajemy świat z różnej perspektywy, rozwijamy w sobie emocje i emocje innych ludzi poznajemy. Wzbogacamy nasze wnętrze i słownictwo, poszerzamy naszą świadomość. Poznajemy ludzi współczesnych i minionych epok. 

Paulina stworzyła świetny tekst (do poczytania TUTAJ) i po raz kolejny pokazała, że jest fenomenalną kreatorką wyzwań i akcji czytelniczych. Tak więc w imieniu Pauliny chciałabym zaprosić Was do akcji mającej na celu spopularyzowanie czytelnictwa wśród Waszych znajomych, rodziny, czy też na Waszym blogu. Zamiast siedzieć z założonymi rękoma i negować stan czytelnictwa w Polsce możemy chociaż spróbować. My jako jednostka, a w efekcie grupa. Zatem już dziś spróbujcie wdrożyć w życie jedną, najlepiej kilka zasad z poniższej listy. Może dorzucicie coś jeszcze od siebie?


Trzydzieści rzeczy, które możesz zrobić, aby spopularyzować czytanie!

1. Podaruj komuś książkę. Komuś, kto czyta rzadko. Wybierz prezent starannie, żeby zwiększyć szanse na to, że zostanie przeczytany. Jeśli ta osoba wkrótce jedzie na wakacje, kup jej/jemu książkę o kraju, do którego się wybiera. Fanowi piłki nożnej kryminał z akcją osadzoną na stadionie. Miłośnikowi dobrej kuchni jakąś nostalgiczną opowieść o gotowaniu i radości życia.

2.Przejrzyj własną biblioteczkę. Jeśli masz książki, do których już nie wrócisz, a które inni chętnie by przeczytali, uwolnij je. Zanieś do biblioteki osiedlowej, jeśli mieszkasz w Poznaniu, zostaw je na Miejskim Regale, jeśli w Gdańsku, zostaw je w tramwaju:)

3.Weź udział w wymianie książek i zabierz ze sobą kolegę lub koleżankę.

4.Poleć znajomemu jakiś ciekawy blog o książkach. Ponieważ jak wiadomo, blogi o książkach to zło, na pewno skłonią go do sięgnięcia po jakąś lekturę.

5. Poczytaj dziecku. Jeśli nie masz swojego, poczytaj dziecku znajomych. Miłość do książek najłatwiej chyba rodzi się w dzieciństwie, a znajomi będą uszczęśliwieni, że ich na chwilę odciążysz.

6. Idąc w odwiedziny do kogoś, kto ma dzieci, nie kupuj lizaków czy czekoladek - kup książeczkę. Dziecko będzie miało zdrowsze zęby, a przy okazji może polubi książki. Zwłaszcza jeśli dobrze wybierzesz prezent.

7. Zorganizuj Dzień Głośnego Czytania lub podobną akcję w pobliskim przedszkolu lub podstawówce. Jeśli masz dzieci uczęszczające do takiej placówki, wykażesz rodzicielską aktywność. Jeśli nie masz takiego pretekstu, zgłoś swoją inicjatywę dyrekcji. Przedstaw się jako bloger, nałogowy czytelnik lub jako terenowy przedstawiciel Miasta Książek i zaproponuj, że pomożesz coś takiego zorganizować. Mogą cię nie wpuścić do dzieci - nie szkodzi. Podrzuć sam pomysł wraz z ciekawym tytułem książki, może z niego skorzystają.

8. Jeśli jesteś nauczycielem, twoje możliwości są duże większe. Możesz skorzystać z pomysłów rodem z bardzo egzotycznej szkoły katarskiej - na przykład załóż w klasie małą biblioteczkę. Poproś rodziców o pomoc w jej wyposażeniu lub dogadaj się z biblioteką szkolną. A pod powyższym linkiem znajdziecie jeszcze 16 innych pomysłów.

9. Wprowadź zwyczaj cichej lektury w klasie. Wiem, że czasu zawsze mało, a program jest przeładowany, ale wiem też, że czas jest często marnowany, a wygospodarowanie 15 minut w tygodniu powinno być możliwe. Korzyści dodatkowe są niezliczone - spokojniejsze, bardziej skupione dzieciaki i być może wyrobienie nawyku czytania.

10. Zorganizuj kiermasz książek. W szkole, w pracy, na osiedlu.

11. Załóż Dyskusyjny Klub Książkowy. Zaproś znajomych, przygotujcie coś dobrego do jedzenia i wybierzcie książkę, którą za miesiąc będziecie omawiać. To naprawdę działa!

12. Czytaj publicznie. Nie chowaj okładki książki, którą czytasz w autobusie - niech inni się nią zainteresują. Czytaj w poczekalniach do lekarza, w banku, czekając aż dziecko wyjdzie z basenu. Niech jak najwięcej czytających pojawia się w naszej przestrzeni publicznej.

13. Zorganizuj półkę wymiany książek w pracy lub na uczelni.

14. Czytaj swojemu dziecku. Codziennie:-)

15. Gdy tylko się da, kupuj książki w prezencie. Nie na siłę - wiadomo, że prezent ma cieszyć. Ale gdy nie wiesz, co kupić, postaw na książkę.

16. Zorganizuj spotkanie z autorem w swojej okolicy - na uczelni, w szkole, w pracy.

17. Mów o książkach. Opowiadaj o ciekawych lekturach podczas spotkań ze znajomymi. Nie nachalnie - nie chodzi o to, żeby zamęczyć, ale żeby ktoś, kto być może czasem miałby ochotę poczytać, ale nie wie, co, wiedział, że może cię poprosić o radę.

18. Jeśli masz czytających znajomych, zorganizujcie czytelniczy happening lub flash mob. Pojawcie się znienacka w miejscu publicznym, wyciągnijcie książki i zacznijcie czytać. Wydrukujcie karteczki z ciekawymi, prowokującymi cytatami i rozdajcie je ludziom na ulicy. To zapewne pomysł głównie do młodych:-)

19. Jeśli masz dzieci, możesz zrobić bardzo wiele i zapewne już to robisz. Kilka sposobów, które stosowałam: chodź z dzieckiem do księgarni. Uczyń z tego przygodę lub rytuał. Niech księgarnia jawi mu się jako miejsce pełne fantastycznych rzeczy czekających na odkrycie. Pozwól dziecku wybrać, co kupicie. Wiadomo, że chcemy kształtować jego gust, ale radość z samodzielnie wybranej książki wytworzy pozytywne skojarzenie.

20. Opowiadaj o książkach swojego dzieciństwa. Dzieci uwielbiają słuchać historii o tym, jak mama i tata byli małymi dziećmi. Opowiedz, co wtedy czytałaś / czytałeś w taki sposób, żeby dziecko poczuło, że czytanie to przygoda.

21.Zamieszczaj na swoim profilu na Facebooku zabawne obrazki popularyzujące czytanie, takie, jakich wiele można znaleźć na stronach portali książkowych, a także na fanpage'ach blogów książkowych.

22. Kup sobie jakiś gadżet popularyzujący czytanie, np. torbę z zabawnym hasłem, koszulkę z cytatem lub wisiorek w kształcie książki.

23. Gdy natrafisz na dobrą lekturę, opowiedz o niej. Opowiedz znajomym, rodzinie lub umieść swoje wrażenia w sieci, choćby pisząc recenzję na stronie jakiejś księgarni internetowej.

24. Nie zapominaj, że każdego mogą zachwycić inne książki. Wybierając książkę dla, powiedzmy, nastolatki, nie pomijaj książek, które są na topie, choć mogą nieco rozmijać się z twoim gustem czytelniczym. W końcu to nie ty będziesz je czytać. Na ambitniejsze lektury może przyjdzie jeszcze czas, na początek niech będzie po prostu książka, która zachęci do sięgnięcia po kolejną.

25. Przeczytaj komuś książkę na głos. Niekoniecznie dziecku. Zaproponuj dziewczynie / chłopakowi / żonie / mężowi / babci / koleżance, że im poczytasz. Jeśli wybierzesz odpowiedni moment - nużącą wspólną podróż, spokojny wieczór, kiedy nie macie na nic ochoty i chcecie po prostu pobyć razem, pomysł może spotkać się z bardzo pozytywnym przyjęciem.

26. Umieszczaj listy swoich ulubionych książek w sieci. Wspominaj o książkach w swoich facebookowych postach, w statusach gg, na twitterze, w sygnaturce maila. Może akurat kogoś zainteresujesz?

27. Napisz list do ministra kultury, domagając się podjęcia zdecydowanych działań na rzecz promocji czytelnictwa. Możesz skorzystać z pomysłów zawartych w tym liście.

28. Pomysł rodem z Wielkiej Brytanii. Zapytaj posła ze swojego okręgu, co zrobił dla kultury w waszym mieście czy regionie. U nas mało popularne jest kontrolowanie posłów, których sami wybraliśmy, skorzystajmy z doświadczeń innych krajów i zacznijmy to robić. Jeden taki list zostanie zapewne zignorowany, jeśli jednak pojawi się ich kilkadziesiąt, mogą wzbudzić pewne zaniepokojenie.

29. Czasem do książek dochodzi się powoli. Jeśli twoje dziecko, twój uczeń, czy ktoś inny, kogo chciałbyś zarazić czytaniem, nie może się przekonać do książek, może lepiej mu pójdzie z czasopismami? Nie jestem w stanie policzyć idiotycznych gazetek dla dzieci, które kupiłam i czytałam swojej córce, choć często zgrzytałam przy tym zębami. Skutek jest jednak dokładnie taki, jak chciałam - mała sięga chętnie po prasę dla dzieci, podczytuje kupowane przeze mnie czasopisma podróżnicze dla dorosłych, i wie, że ma co czytać nawet wtedy, gdy nie ma siły i ochoty na książkę.

30. I najważniejsze: zawsze bądź taktowny. Nie jesteś lepszy przez to, że czytasz. Nie chcesz nikogo nawracać czy zbawiać. Próbuj delikatnie zarażać ludzi swoją pasją, jednak nie rób tego na siłę, nachalnie czy bezustannie. Uszanuj, jeśli ktoś nie chce z tobą rozmawiać o książkach lub jeśli da ci do zrozumienia, że książka była chybionym pomysłem.



obraz: Charles Wysocki


Garść cytatów o czytaniu:

Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła.
Wisława Szymborska


Każda znajdująca się tu książka, każdy tom, posiadają własną duszę. I to zarówno duszę tego, kto daną książkę napisał, jak i dusze tych, którzy tę książkę przeczytali i tak mocno ją przeżyli, że zawładnęła ich wyobraźnią. 
Carlos Ruiz Zafón

Czytanie dobrych książek jest niczym rozmowa z najwspanialszymi ludźmi minionych czasów.
Kartezjusz 


Kto czyta żyje wielokrotnie, kto zaś z książkami jest na bakier na jeden żywot jest skazany.
Czechowicz 

Książki są jak okręty myśli żeglujące po oceanach czasu, troskliwie niosące swój drogocenny ładunek z pokolenia w pokolenie.
Francis Bacon

Książka i możliwość czytania, to jeden z największych cudów ludzkiej cywilizacji.
Maria Dąbrowska

Książka, myśl, słowo, uczucie, czyn.... Wszystko razem stanowi dopiero człowieka.
Józef Ignacy Kraszewski

Książka, gdzie na zżółkłej karcie
Prawda jawi się otwarcie:
Pieśń niosąca pokrzepienie
Z pokolenia w pokolenie.

Wiktor Gomulicki

Pokój bez książek jest jak ciało bez duszy.
Cycero

Czytanie książek jest rozmową doskonałą z ludźmi wieków minionych 
Józef Wasowski

Kto czyta książki, żyje podwójnie.
Umberto Eco




środa, 30 stycznia 2013

Mysi domek. Sam i Julia - Karina Schaapman

Wydawnictwo Media Rodzina, 2012
Tekst i projekt: Karina Schaapman
Fotografie wykonał: Ton Bouver
Książka do kupienia (Księgarnia Gandalf) Tutaj


Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam projekt mysiego domku stworzony przez Karinę Schaapman, zaniemówiłam. Ujrzałam taki ogrom szczegółów, których wzrok mój nie mógł  ogarnąć. Tak misterną pracę wykonaną przez czyjeś dłonie, że aż niewyobrażalne. Wszystko starannie przemyślane. Wyczarowane w najdrobniejszym szczególe. A całość utrzymana w stylu retro.

Wyobraźcie sobie, że mysi domek został stworzony jedynie z kartonu i papieru mâché. Te wymyślne, perfekcyjne w każdym szczególe wnętrza wykonane zostały z autentycznych tkanin z lat 50, 60 i 70 XX wieku. I w tym domku ponad setka pokoików, przeróżnych przejść i zakamarków. Mysie sprzęty codziennego użytku, artykuły spożywcze, zabawki i książki. Sklepiki, piwnice, sypialnie. Wszystko, co 'mysiej' społeczności potrzeba do życia.

Głównymi bohaterami są dwie zaprzyjaźnione myszki Julia i Sam. Julia rezolutna i ciekawska, Sam ugrzeczniony i nieco wstydliwy. Czas spędzają na wspólnym pieczeniu naleśników, zabawach, a nawet wspólnym praniu. Domek jest dla nich całym światem, a  czego tutaj nie ma ... urodzinowa girlanda, drewniana skrzynia na zabawki, kukułka na ścianie, paczka huggiesów, kołderka patchworkowa, wełniane skarpety, balia do prania, plakaty na ścianach. Jest i spiżarnia pełna suszonej kiełbasy, wina i serów. I sklep rybny i mięsny. Mydlarnia z prawdziwego zdarzenia. I cukiernia. A na ladzie przepyszne ciasteczka, że i nam ślinotok niekontrolowany przypada w udziale, i słoje z cukierkami, a kącie stoi kosz pełen bagietek. 

Nasza fascynacja szczegółami zatacza nieustanne koło. I nie tylko ja oczopląsu dostaję sunąc wzrokiem po kartach tej książki. Bowiem i Chłopiec Starszy, choć niecierpliwa dusza, wpatruje się długimi minutami i nieustannie nowe pytania konstruuje , a często i sam opowiada. Więc najczęściej  to my sami mysie historie kreujemy.

Tekst w pamięci specjalnie nie zostaje, powiedziałabym, że książka napisana przeciętnie. Tak naprawdę stworzone historyjki są jedynie tłem dla mysich fotografii, które stanowią zarówno serce i duszę Mysiego Domku.

Coś co nas najbardziej urzeka, to mysia biblioteczka pełna książek:


A cała reszta, zerknijcie tylko...













Domek w całej okazałości prezentuje się tak:


Źródło:  http://hetmuizenhuis.blogspot.com/ (blog właścicielki projektu)


wtorek, 29 stycznia 2013

Apel - gorąca prośba o sms:)


Tak, zdecydowanie uwielbiam liczbę 13. Jest ona pełna magii i pięknych wspomnień. I drugą dobę już tak niczym biały królik z Alicji w Krainie Czarów po tym czarodziejskim trzynastkowym świecie biegamy. I choć pięknie jest, to usilnie pragniemy się przebić w górę, do pierwszej 10:)
Bo tylko pierwsza 10 przechodzi do kolejnego etapu w konkursie na Blog Roku! A my obecnie jesteśmy na miejsu 13.
By tego dokonać potrzebujemy Was Kochani! 

Wyślijcie proszę SMS o treści E00281 na numer 7122
(z jednego numeru 1 sms)

A my będziemy bardzo bardzo szczęśliwi!:)


Ilustracja: Rebecca Dautremer

piątek, 25 stycznia 2013

Blog Roku - Wasze głosy na wagę złota:)

Wiem, że konkurencja jest ogromna. Prawie 600 blogów zgłoszonych w kategorii Literackie i kulturalne.
Wiem, że jesteśmy jak płotka wśród rekinów blogosfery.
Wiem, że jest mnóstwo innych piękniejszych, ciekawszych blogów, gdzie słowa i myśli są wielkie.
Wszystko wiem. Ale... Może. Akurat. 
W końcu do odważnych świat należy!
Tak więc nieśmiały, pierwszy kroczek stawiamy i bierzemy udział w konkursie na Blog Roku 2012.
Ale jest jedno 'ale'. Bowiem, by przejść do kolejnego etapu konkursu potrzebujemy Waszego smsowego wsparcia. 
Pomożecie?
Koszt jednego smsa to 1.23 zł i kwota ta przeznaczona jest na cele charytatywne. Cały dochód zostanie przekazany na integracyjno-rehabilitacyjne obozy dla dzieci z ubogich rodzin oraz dzieci niepełnosprawnych. 
Głosowanie smsowe trwa do 31 stycznia 2012.

SMS o treści E00281 proszę wysłać na numer 7122

Dzięki Waszym głosom będziemy mogli przejść do kolejnego etapu, do kórego przechodzi jedynie 10 blogów. 10 blogów spośród 600. Wyzwanie jest ogromne. 
Spośród wybranych smsowo 10 blogów Juror Agata Passent wybierze 3 blogi, które nominowane będą do Nagrody Głównej i Wyróżnień. Listę 3 nominowanych blogów poznamy 14.02.2012, następnie Juror wskaże blog, który będzie zwycięzcą w danej kategorii tematycznej.

Wszystkim Wam dziękuję z całego serca za każdy głos i za każdego smsa, lecz przede wszystkim za to, że jesteście! ♥♥♥





poniedziałek, 21 stycznia 2013

Wiersze na wagarach - Julian Tuwim

Wydawnictwo Egmont, 2012
Seria Literacki Egmont


"Z wolą, pamięcią i wysubtelnioną współczesną duszą - ja, Europejczyk,
młody, wysoki, z tak zwanym talentem,
ja, czytający piękne, mądre książki,
wszystko pojmując i wiążąc logicznie w mózgu;
ja, człowiek dziewiętnastoletni,
żyjący pięknem i wszechrozważaniem żywota swego, dostojnego aktu;
muzyki świętej czciciel zapalony,
ciekawy badacz wszystkiego, co było, co jest i będzie;
umiejący z rzeczy wyciągać wnioski, i myśleć, i kochać,
odróżniać rzeczy, łączyć w kategorie, wiązać ze sobą skutkiem i przyczyną;
czujący w sobie krwi bicie niezmienne,
mogący ciało zginać i wyprężać, podnosić ciężkie żelazo lub
trzcinę łamać w kawałki na kolanie;
kwiatów czuć woń i w słońcu grzać ciało w południe;
ja, który mogę jeść słodkie owoce i sam je zrywać, gdy podniosę rękę,
wpijać się w miąższ ich ostrymi zębami,
powiedzieć: "cierpkie", "dojrzałe", "przekwitłe";
ja, który mogę, mogę, jeśli zechcę,
chwycić tę szklankę, co na stole stoi, i na kawałki drobne rozbić;
który korzystam z każdej chwili życia swego,
aby ją przeżyć, wsobić w swą istotę
i być bogatszym z dnia na dzień sam sobą,
z cywilizacji czerpiąc wszystkie dane;
ja, który widzę, czuję, przypominam,
mogę lub nie chcę tylko (to podkreślam);
tradycji wielkich spadkobierca żądny,
co kocha ziemię, kraj swój, jego czyny,
przyszłość i przeszłość, sam zaś - teraźniejszy,
dzisiejszy, wszelki, czynny i rozumny;
ja, który kocham prześliczną dziewczynę,
tęskniący za nią, dobry i oddany
całym swym życiem jej i wszechświatowi,
ojczyźnie swojej i swej młodej duszy;
ja, co się cieszę z tego, co jest mądre, dobre i wielkie,
moje, mnie pokrewne;
odnajdujący różne nowe rzeczy,
widzący czasem rzeczy niewidzialne,
a jednym słowem: ja! - po wielkiej, ciężkiej KULI odwiecznej,
która zwie się Ziemia,
chodzę w poczuciu Dostojności Życia;
człowiekiem jestem i mówię - HOSANNA!"

Julian Tuwim 25 I 1914


Dla jasności, moja miłość do poezji jest umiarkowana. W dotychczasowym życiu bywało różnie, przypływy i odpływy, podczytywałam więcej, lub mniej, lecz zapaloną entuzjastką wierszy nigdy nie byłam. Abstrahując od wierszy dla dzieci, bo te uwielbiam, wiadomo. W czasach szkolnym na lekcjach języka polskiego poświęconych wierszom najchętniej bym się zdematerializowała. A jednak Tuwim do mnie przemawia... 
Ponieważ...
Jest ponadczasowy. Aktualny niecały wiek temu, aktualny i dziś.
Czytam jeden wiersz, dwa i wciąż mi mało.
Czytam i doświadczam spectrum emocji. Od łez, po gromki śmiech.
Czytam i ogarnia mnie refleksja, a piękne słowo często w sercu głęboko zapada.
....
Cenię Tuwima ogromnie za ten błyskotliwy ton, dowcip i życiowa prawdę o nas samych. Wydawnictwu zaś należy się aplauz za pierwszorzędną formę książeczki. Szata graficzna, zabawne komentarze, ilustracje, wszystko przemyślane i ciekawe. Wiersze na wagarach to tomik skierowany do niedorosłych, do młodzieży, do starszych dzieci. Tomik, którym zaczytuję się ostatnio z rumieńcem na twarzy.
A już niebawem ukaże się kolejna druga część wierszy na wagarach.

Tak na marginesie, wiecie, że rok 2013 jest rokiem Tuwima?!







piątek, 18 stycznia 2013

Dzień Kubusia Puchatka

18 Styczeń to Dzień Kubusia Puchatka. Na pamiątkę urodzin jego autora Alana Alexandra Milne. Z tej okazji mały przegląd złotych myśli puchatkowych.

"Hejże ha! Niech Kubuś żyje!
Niechaj tyje, je i pije!
Czy przy środzie, czy przy wtorku.
On w miodowym jest humorku.
I niewiele o co dba,
Gdy na nosie miodek ma!
Więc śpiewajmy wszyscy dzisiaj
Hymn na cześć Puchatka-Misia,
Który swe Conieco zje
Za godzinę lub za dwie!"


"Bywa, że kiedy staniesz na dolnej poręczy mostka i wychylisz się,
by popatrzeć na wolno płynącą w dole rzekę,
nagle zrozumiesz wszystko..."


"- Puchatku! - rzekł Królik grzecznie. - Nie masz ani krzty rozumu.
-Wiem o tym - odparł Puchatek pokornie.

- O, Królik jest mądry - powiedział Puchatek w zamyśleniu.
- Tak - przyznał Prosiaczek - Królik jest mądry.
- I ma Rozum - rzekł Puchatek
- Tak - zgodził się Prosiaczek - Królik ma Rozum.
Nastąpiło długie milczenie.
- I myślę - ciągnął Puchatek - że on właśnie dlatego nigdy nic nie rozumie.

Prosiaczek, idący w tyle za Puchatkiem, wspiął się na paluszki i szepnął:
- Puchatku!
- Co, Prosiaczku?
- Nic - rzekł Prosiaczek, biorąc Puchatka za łapkę - chciałem się tylko upewnić, czy jesteś.

- Dokąd idziemy? - spytał Puchatek, biegnąc za nim.
- Donikąd - rzekł Krzyś.


Poczciwy, bury osioł Kłapouchy stał sobie samotnie w zaroślach ostu na skraju Lasu, z łbem zwieszonym ku ziemi, i rozmyślał o sprawach tego świata. Od czasu do czasu smętnie zapytywał samego siebie: "Dlaczego" - to znowu: "Na co i po co?, a czasem nów myślał: "O tyle, o ile", a niekiedy sam nie wiedział, o czym właściwie rozmyślał.

- No, więc i my już uciekamy do domu - rzekła Kangurzyca. - Do widzenia Puchatku!
I w trzech wielkich susach znalazła się daleko.
Puchatek patrzył w ślad za nią i myślał: "Gdybym to ja tak potrafił.... Są tacy, co potrafią, a są tacy co nie potrafią. W tym cała rzecz".

-Myślę... - zaczął Prosiaczek nerwowo.
-Nie myśl - rzekł Kłapouchy.
-Myślę, że fiołki są bardzo milutkie - powiedział Prosiaczek. To mówiąc, położył swój mały bukiecik przed Kłapouchym i prędko uciekł.


Kiedy jest się Misiem o Bardzo Małym Rozumku i myśli się o Rozmaitych Rzeczach, to okazuje się czasami, że rzeczy, które zdawały się bardzo proste, gdy miało się je w głowie, stają się całkiem inne, gdy wychodzą z głowy na świat i inni na nie patrzą.

- Powiedz, Puchatku - rzekł wreszcie Prosiaczek - co Ty mówisz, jak się budzisz z samego rana?
- Mówię: "Co też dziś będzie na śniadanie?" - odpowiedział Puchatek. - A Ty co mówisz Prosiaczku?
- Ja mówię: "Ciekaw jestem, co się dzisiaj wydarzy ciekawego?"
Puchatek skinął łebkiem w zamyśleniu.
- To na jedno wychodzi - powiedział.


- Ale to wcale nie jest łatwe - rzekł Puchatek do siebie, patrząc na to, co kiedyś było domem Sowy. - Bo układanie Wierszy i Piosenek to nie są rzeczy, które się łapie w powietrzu. To one cię łapią i wszystko, co można zrobić, to pójść tam, gdzie one mogłyby cię znaleźć.

Nie rozglądaj się przy tym dookoła, bo jeśli ktoś rozgląda się dookoła i zobaczy nagle Groźnego Słonia, patrzącego z góry, to może czasami zapomnieć o tym, co miał do powiedzenia.

Nagle Kubuś Puchatek przystanął, wskazał przed siebie palcem i zawołał: -Widzisz?
- Co? spytał Prosiaczek i aż podskoczył ze strachu. I zaraz potem , chcąc pokazać, że to wcale nie było ze strachu, podskoczył jeszcze raz czy dwa razy, udając, że to są takie ćwiczenia gimnastyczne.


Z początku, gdy maszerowali ścieżką biegnącą brzegiem Stumilowego Lasu, niewiele mówili do siebie. Ale gdy doszli do strumyka i pomogli sobie wzajemnie przejść po spadzistych kamieniach, i znowu dreptali przez wrzosowisko, zaczęli przyjacielską pogawędkę o tym i o owym.
- Jeśli wiesz, o co mi chodzi, Puchatku.... - zaczął Prosiaczek.
A Puchatek na to:
- O to samo, co i mnie, Prosiaczku.
- Ale z drugiej strony, Puchatku, musimy pamiętać o tym ... - powiedział Prosiaczek.
- Słuszna racja, prosiaczku, nie pomyślałem o tym....

- Powiedz, Puchatku, kiedy ja już ... rozumiesz... kiedy ja już przestanę nic nie robić, czy będziesz tu czasami przychodził?
- Ja?
- Tak, Puchatku.
- A czy ty też tu będziesz?
- Będę Puchatku, będę naprawdę, przyrzekam ci.
- To dobrze - rzekł Puchatek.

- No cóż? Wiedziałem o tym z góry - westchnął Kłapouchy. - Oto są przyjaciele ... różnie bywa na tym świecie.

 - Ależ, Kłapouszku - rzekł Puchatek strasznie zmartwiony - co by można było ... to jest, chciałem powiedzieć, jak moglibyśmy ... czy myślisz, że gdybyśmy wszyscy...
- Tak - powiedział Kłapouchy - jedna z tych rzeczy będzie w sam raz. dziękuję ci Puchatku.

Powinienem był właściwie powiedzieć - tłumaczył Puchatek, gdy szli razem ku brzegowi wyspy - że, to nie jest zwyczajny statek. Czasami to jest Statek, ale częściej jest to Katastrofa. To wszystko zależy.
- Zależy? Od czego?
- Zależy od tego, czy jestem na nim, czy pod nim.


Kłapouchy, poczciwy, bury osioł, stał nad brzegiem strumienia i patrzył na swoje odbicie w wodzie.
- Imponujące - mówił. - To jest właśnie to słowo. Imponujące.
Obrócił się i powoli poszedł w dół strumienia. Potem z pluskiem przebrnął w bród wodę i zaczął iść z powrotem drugim brzegiem strumienia. I znowu spojrzał na swoje odbicie w wodzie.
- Tak jak przewidywałem - powiedział. - Wcale nie lepsze z tej strony. Ale mniejsza o to. Co komu do tego. Imponujące, i basta.

- Chodźmy do wszystkich - zaproponował Puchatek. - Bo kiedy się tak chodzi na zimnie i wietrze i nagle się wejdzie do czyjegoś domu, i tam ktoś powie: "Jak się masz, Puchatku! Właśnie przychodzisz w samą porę, żeby zakąsić jakieś małe Conieco", i zakąsza się jakieś małe Conieco, to jest to coś, co nazywa się Miłym Dzionkiem.

- Ach, ty Misiu, Misiu, okropnie cię lubię - powiedział Krzyś.
- I ja też - powiedział Puchatek."

/A.A. Milne
wybrane cytaty z książek: Kubuś Puchatek, Chatka Puchatka