czwartek, 31 stycznia 2013

tik tak ...

Zostało ostatnie 12 godzin głosowania smsowego na Blog Roku. W ostatniej aktualizacji wypadliśmy z pierwszej 10. Jesteśmy aktualnie na miejscu 11. Tylko dzięki Wam możemy jeszcze wrócić. Głosowanie trwa do czwartku (31 styczeń) do godziny 12 (południe). 
Wiecie ile dla nas znaczy każdy Wasz głos? Ostatnie godziny i wszystko w Waszych rękach...
Bardzo, bardzo prosimy o smsową pomoc!

Wyślijcie proszę SMS o treści E00281 na numer 7122
(z jednego numeru 1 sms)
dziękujemy z całego serca!




środa, 30 stycznia 2013

Mysi domek. Sam i Julia - Karina Schaapman

Wydawnictwo Media Rodzina, 2012
Tekst i projekt: Karina Schaapman
Fotografie wykonał: Ton Bouver
Książka do kupienia (Księgarnia Gandalf) Tutaj


Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam projekt mysiego domku stworzony przez Karinę Schaapman, zaniemówiłam. Ujrzałam taki ogrom szczegółów, których wzrok mój nie mógł  ogarnąć. Tak misterną pracę wykonaną przez czyjeś dłonie, że aż niewyobrażalne. Wszystko starannie przemyślane. Wyczarowane w najdrobniejszym szczególe. A całość utrzymana w stylu retro.

Wyobraźcie sobie, że mysi domek został stworzony jedynie z kartonu i papieru mâché. Te wymyślne, perfekcyjne w każdym szczególe wnętrza wykonane zostały z autentycznych tkanin z lat 50, 60 i 70 XX wieku. I w tym domku ponad setka pokoików, przeróżnych przejść i zakamarków. Mysie sprzęty codziennego użytku, artykuły spożywcze, zabawki i książki. Sklepiki, piwnice, sypialnie. Wszystko, co 'mysiej' społeczności potrzeba do życia.

Głównymi bohaterami są dwie zaprzyjaźnione myszki Julia i Sam. Julia rezolutna i ciekawska, Sam ugrzeczniony i nieco wstydliwy. Czas spędzają na wspólnym pieczeniu naleśników, zabawach, a nawet wspólnym praniu. Domek jest dla nich całym światem, a  czego tutaj nie ma ... urodzinowa girlanda, drewniana skrzynia na zabawki, kukułka na ścianie, paczka huggiesów, kołderka patchworkowa, wełniane skarpety, balia do prania, plakaty na ścianach. Jest i spiżarnia pełna suszonej kiełbasy, wina i serów. I sklep rybny i mięsny. Mydlarnia z prawdziwego zdarzenia. I cukiernia. A na ladzie przepyszne ciasteczka, że i nam ślinotok niekontrolowany przypada w udziale, i słoje z cukierkami, a kącie stoi kosz pełen bagietek. 

Nasza fascynacja szczegółami zatacza nieustanne koło. I nie tylko ja oczopląsu dostaję sunąc wzrokiem po kartach tej książki. Bowiem i Chłopiec Starszy, choć niecierpliwa dusza, wpatruje się długimi minutami i nieustannie nowe pytania konstruuje , a często i sam opowiada. Więc najczęściej  to my sami mysie historie kreujemy.

Tekst w pamięci specjalnie nie zostaje, powiedziałabym, że książka napisana przeciętnie. Tak naprawdę stworzone historyjki są jedynie tłem dla mysich fotografii, które stanowią zarówno serce i duszę Mysiego Domku.

Coś co nas najbardziej urzeka, to mysia biblioteczka pełna książek:


A cała reszta, zerknijcie tylko...













Domek w całej okazałości prezentuje się tak:


Źródło:  http://hetmuizenhuis.blogspot.com/ (blog właścicielki projektu)


wtorek, 29 stycznia 2013

Apel - gorąca prośba o sms:)


Tak, zdecydowanie uwielbiam liczbę 13. Jest ona pełna magii i pięknych wspomnień. I drugą dobę już tak niczym biały królik z Alicji w Krainie Czarów po tym czarodziejskim trzynastkowym świecie biegamy. I choć pięknie jest, to usilnie pragniemy się przebić w górę, do pierwszej 10:)
Bo tylko pierwsza 10 przechodzi do kolejnego etapu w konkursie na Blog Roku! A my obecnie jesteśmy na miejsu 13.
By tego dokonać potrzebujemy Was Kochani! 

Wyślijcie proszę SMS o treści E00281 na numer 7122
(z jednego numeru 1 sms)

A my będziemy bardzo bardzo szczęśliwi!:)


Ilustracja: Rebecca Dautremer

piątek, 25 stycznia 2013

Blog Roku - Wasze głosy na wagę złota:)

Wiem, że konkurencja jest ogromna. Prawie 600 blogów zgłoszonych w kategorii Literackie i kulturalne.
Wiem, że jesteśmy jak płotka wśród rekinów blogosfery.
Wiem, że jest mnóstwo innych piękniejszych, ciekawszych blogów, gdzie słowa i myśli są wielkie.
Wszystko wiem. Ale... Może. Akurat. 
W końcu do odważnych świat należy!
Tak więc nieśmiały, pierwszy kroczek stawiamy i bierzemy udział w konkursie na Blog Roku 2012.
Ale jest jedno 'ale'. Bowiem, by przejść do kolejnego etapu konkursu potrzebujemy Waszego smsowego wsparcia. 
Pomożecie?
Koszt jednego smsa to 1.23 zł i kwota ta przeznaczona jest na cele charytatywne. Cały dochód zostanie przekazany na integracyjno-rehabilitacyjne obozy dla dzieci z ubogich rodzin oraz dzieci niepełnosprawnych. 
Głosowanie smsowe trwa do 31 stycznia 2012.

SMS o treści E00281 proszę wysłać na numer 7122

Dzięki Waszym głosom będziemy mogli przejść do kolejnego etapu, do kórego przechodzi jedynie 10 blogów. 10 blogów spośród 600. Wyzwanie jest ogromne. 
Spośród wybranych smsowo 10 blogów Juror Agata Passent wybierze 3 blogi, które nominowane będą do Nagrody Głównej i Wyróżnień. Listę 3 nominowanych blogów poznamy 14.02.2012, następnie Juror wskaże blog, który będzie zwycięzcą w danej kategorii tematycznej.

Wszystkim Wam dziękuję z całego serca za każdy głos i za każdego smsa, lecz przede wszystkim za to, że jesteście! ♥♥♥





poniedziałek, 21 stycznia 2013

Wiersze na wagarach - Julian Tuwim

Wydawnictwo Egmont, 2012
Seria Literacki Egmont


"Z wolą, pamięcią i wysubtelnioną współczesną duszą - ja, Europejczyk,
młody, wysoki, z tak zwanym talentem,
ja, czytający piękne, mądre książki,
wszystko pojmując i wiążąc logicznie w mózgu;
ja, człowiek dziewiętnastoletni,
żyjący pięknem i wszechrozważaniem żywota swego, dostojnego aktu;
muzyki świętej czciciel zapalony,
ciekawy badacz wszystkiego, co było, co jest i będzie;
umiejący z rzeczy wyciągać wnioski, i myśleć, i kochać,
odróżniać rzeczy, łączyć w kategorie, wiązać ze sobą skutkiem i przyczyną;
czujący w sobie krwi bicie niezmienne,
mogący ciało zginać i wyprężać, podnosić ciężkie żelazo lub
trzcinę łamać w kawałki na kolanie;
kwiatów czuć woń i w słońcu grzać ciało w południe;
ja, który mogę jeść słodkie owoce i sam je zrywać, gdy podniosę rękę,
wpijać się w miąższ ich ostrymi zębami,
powiedzieć: "cierpkie", "dojrzałe", "przekwitłe";
ja, który mogę, mogę, jeśli zechcę,
chwycić tę szklankę, co na stole stoi, i na kawałki drobne rozbić;
który korzystam z każdej chwili życia swego,
aby ją przeżyć, wsobić w swą istotę
i być bogatszym z dnia na dzień sam sobą,
z cywilizacji czerpiąc wszystkie dane;
ja, który widzę, czuję, przypominam,
mogę lub nie chcę tylko (to podkreślam);
tradycji wielkich spadkobierca żądny,
co kocha ziemię, kraj swój, jego czyny,
przyszłość i przeszłość, sam zaś - teraźniejszy,
dzisiejszy, wszelki, czynny i rozumny;
ja, który kocham prześliczną dziewczynę,
tęskniący za nią, dobry i oddany
całym swym życiem jej i wszechświatowi,
ojczyźnie swojej i swej młodej duszy;
ja, co się cieszę z tego, co jest mądre, dobre i wielkie,
moje, mnie pokrewne;
odnajdujący różne nowe rzeczy,
widzący czasem rzeczy niewidzialne,
a jednym słowem: ja! - po wielkiej, ciężkiej KULI odwiecznej,
która zwie się Ziemia,
chodzę w poczuciu Dostojności Życia;
człowiekiem jestem i mówię - HOSANNA!"

Julian Tuwim 25 I 1914


Dla jasności, moja miłość do poezji jest umiarkowana. W dotychczasowym życiu bywało różnie, przypływy i odpływy, podczytywałam więcej, lub mniej, lecz zapaloną entuzjastką wierszy nigdy nie byłam. Abstrahując od wierszy dla dzieci, bo te uwielbiam, wiadomo. W czasach szkolnym na lekcjach języka polskiego poświęconych wierszom najchętniej bym się zdematerializowała. A jednak Tuwim do mnie przemawia... 
Ponieważ...
Jest ponadczasowy. Aktualny niecały wiek temu, aktualny i dziś.
Czytam jeden wiersz, dwa i wciąż mi mało.
Czytam i doświadczam spectrum emocji. Od łez, po gromki śmiech.
Czytam i ogarnia mnie refleksja, a piękne słowo często w sercu głęboko zapada.
....
Cenię Tuwima ogromnie za ten błyskotliwy ton, dowcip i życiowa prawdę o nas samych. Wydawnictwu zaś należy się aplauz za pierwszorzędną formę książeczki. Szata graficzna, zabawne komentarze, ilustracje, wszystko przemyślane i ciekawe. Wiersze na wagarach to tomik skierowany do niedorosłych, do młodzieży, do starszych dzieci. Tomik, którym zaczytuję się ostatnio z rumieńcem na twarzy.
A już niebawem ukaże się kolejna druga część wierszy na wagarach.

Tak na marginesie, wiecie, że rok 2013 jest rokiem Tuwima?!







piątek, 18 stycznia 2013

Dzień Kubusia Puchatka

18 Styczeń to Dzień Kubusia Puchatka. Na pamiątkę urodzin jego autora Alana Alexandra Milne. Z tej okazji mały przegląd złotych myśli puchatkowych.

"Hejże ha! Niech Kubuś żyje!
Niechaj tyje, je i pije!
Czy przy środzie, czy przy wtorku.
On w miodowym jest humorku.
I niewiele o co dba,
Gdy na nosie miodek ma!
Więc śpiewajmy wszyscy dzisiaj
Hymn na cześć Puchatka-Misia,
Który swe Conieco zje
Za godzinę lub za dwie!"


"Bywa, że kiedy staniesz na dolnej poręczy mostka i wychylisz się,
by popatrzeć na wolno płynącą w dole rzekę,
nagle zrozumiesz wszystko..."


"- Puchatku! - rzekł Królik grzecznie. - Nie masz ani krzty rozumu.
-Wiem o tym - odparł Puchatek pokornie.

- O, Królik jest mądry - powiedział Puchatek w zamyśleniu.
- Tak - przyznał Prosiaczek - Królik jest mądry.
- I ma Rozum - rzekł Puchatek
- Tak - zgodził się Prosiaczek - Królik ma Rozum.
Nastąpiło długie milczenie.
- I myślę - ciągnął Puchatek - że on właśnie dlatego nigdy nic nie rozumie.

Prosiaczek, idący w tyle za Puchatkiem, wspiął się na paluszki i szepnął:
- Puchatku!
- Co, Prosiaczku?
- Nic - rzekł Prosiaczek, biorąc Puchatka za łapkę - chciałem się tylko upewnić, czy jesteś.

- Dokąd idziemy? - spytał Puchatek, biegnąc za nim.
- Donikąd - rzekł Krzyś.


Poczciwy, bury osioł Kłapouchy stał sobie samotnie w zaroślach ostu na skraju Lasu, z łbem zwieszonym ku ziemi, i rozmyślał o sprawach tego świata. Od czasu do czasu smętnie zapytywał samego siebie: "Dlaczego" - to znowu: "Na co i po co?, a czasem nów myślał: "O tyle, o ile", a niekiedy sam nie wiedział, o czym właściwie rozmyślał.

- No, więc i my już uciekamy do domu - rzekła Kangurzyca. - Do widzenia Puchatku!
I w trzech wielkich susach znalazła się daleko.
Puchatek patrzył w ślad za nią i myślał: "Gdybym to ja tak potrafił.... Są tacy, co potrafią, a są tacy co nie potrafią. W tym cała rzecz".

-Myślę... - zaczął Prosiaczek nerwowo.
-Nie myśl - rzekł Kłapouchy.
-Myślę, że fiołki są bardzo milutkie - powiedział Prosiaczek. To mówiąc, położył swój mały bukiecik przed Kłapouchym i prędko uciekł.


Kiedy jest się Misiem o Bardzo Małym Rozumku i myśli się o Rozmaitych Rzeczach, to okazuje się czasami, że rzeczy, które zdawały się bardzo proste, gdy miało się je w głowie, stają się całkiem inne, gdy wychodzą z głowy na świat i inni na nie patrzą.

- Powiedz, Puchatku - rzekł wreszcie Prosiaczek - co Ty mówisz, jak się budzisz z samego rana?
- Mówię: "Co też dziś będzie na śniadanie?" - odpowiedział Puchatek. - A Ty co mówisz Prosiaczku?
- Ja mówię: "Ciekaw jestem, co się dzisiaj wydarzy ciekawego?"
Puchatek skinął łebkiem w zamyśleniu.
- To na jedno wychodzi - powiedział.


- Ale to wcale nie jest łatwe - rzekł Puchatek do siebie, patrząc na to, co kiedyś było domem Sowy. - Bo układanie Wierszy i Piosenek to nie są rzeczy, które się łapie w powietrzu. To one cię łapią i wszystko, co można zrobić, to pójść tam, gdzie one mogłyby cię znaleźć.

Nie rozglądaj się przy tym dookoła, bo jeśli ktoś rozgląda się dookoła i zobaczy nagle Groźnego Słonia, patrzącego z góry, to może czasami zapomnieć o tym, co miał do powiedzenia.

Nagle Kubuś Puchatek przystanął, wskazał przed siebie palcem i zawołał: -Widzisz?
- Co? spytał Prosiaczek i aż podskoczył ze strachu. I zaraz potem , chcąc pokazać, że to wcale nie było ze strachu, podskoczył jeszcze raz czy dwa razy, udając, że to są takie ćwiczenia gimnastyczne.


Z początku, gdy maszerowali ścieżką biegnącą brzegiem Stumilowego Lasu, niewiele mówili do siebie. Ale gdy doszli do strumyka i pomogli sobie wzajemnie przejść po spadzistych kamieniach, i znowu dreptali przez wrzosowisko, zaczęli przyjacielską pogawędkę o tym i o owym.
- Jeśli wiesz, o co mi chodzi, Puchatku.... - zaczął Prosiaczek.
A Puchatek na to:
- O to samo, co i mnie, Prosiaczku.
- Ale z drugiej strony, Puchatku, musimy pamiętać o tym ... - powiedział Prosiaczek.
- Słuszna racja, prosiaczku, nie pomyślałem o tym....

- Powiedz, Puchatku, kiedy ja już ... rozumiesz... kiedy ja już przestanę nic nie robić, czy będziesz tu czasami przychodził?
- Ja?
- Tak, Puchatku.
- A czy ty też tu będziesz?
- Będę Puchatku, będę naprawdę, przyrzekam ci.
- To dobrze - rzekł Puchatek.

- No cóż? Wiedziałem o tym z góry - westchnął Kłapouchy. - Oto są przyjaciele ... różnie bywa na tym świecie.

 - Ależ, Kłapouszku - rzekł Puchatek strasznie zmartwiony - co by można było ... to jest, chciałem powiedzieć, jak moglibyśmy ... czy myślisz, że gdybyśmy wszyscy...
- Tak - powiedział Kłapouchy - jedna z tych rzeczy będzie w sam raz. dziękuję ci Puchatku.

Powinienem był właściwie powiedzieć - tłumaczył Puchatek, gdy szli razem ku brzegowi wyspy - że, to nie jest zwyczajny statek. Czasami to jest Statek, ale częściej jest to Katastrofa. To wszystko zależy.
- Zależy? Od czego?
- Zależy od tego, czy jestem na nim, czy pod nim.


Kłapouchy, poczciwy, bury osioł, stał nad brzegiem strumienia i patrzył na swoje odbicie w wodzie.
- Imponujące - mówił. - To jest właśnie to słowo. Imponujące.
Obrócił się i powoli poszedł w dół strumienia. Potem z pluskiem przebrnął w bród wodę i zaczął iść z powrotem drugim brzegiem strumienia. I znowu spojrzał na swoje odbicie w wodzie.
- Tak jak przewidywałem - powiedział. - Wcale nie lepsze z tej strony. Ale mniejsza o to. Co komu do tego. Imponujące, i basta.

- Chodźmy do wszystkich - zaproponował Puchatek. - Bo kiedy się tak chodzi na zimnie i wietrze i nagle się wejdzie do czyjegoś domu, i tam ktoś powie: "Jak się masz, Puchatku! Właśnie przychodzisz w samą porę, żeby zakąsić jakieś małe Conieco", i zakąsza się jakieś małe Conieco, to jest to coś, co nazywa się Miłym Dzionkiem.

- Ach, ty Misiu, Misiu, okropnie cię lubię - powiedział Krzyś.
- I ja też - powiedział Puchatek."

/A.A. Milne
wybrane cytaty z książek: Kubuś Puchatek, Chatka Puchatka



czwartek, 17 stycznia 2013

Mistrzowie ilustracji: Rebecca Dautremer


Czasem wystarczy jedno spojrzenie i wiadomo, że coś z tego będzie. Zauroczenie, fascynacja, może nawet miłość? Ja przepadłam z kretesem, zakochałam się w tych ilustracjach. A to wszystko dzięki Maryś z bloga O malowaniu. Jeśli jeszcze nie znacie koniecznie zajrzyjcie. Czary 

Rebecca Dautremer znana i bardzo popularna graficzka i ilustratorka francuska. Studiowała grafikę w szkole artystycznej w Paryżu, i od tamtej pory skala jej popularności nieustannie rośnie. Tworzy poetyckie ilustracje o niezwykle oryginalnym klimacie, melancholijne i intrygujące. Odwołują się zarówno do dorosłych jak i dzieci. Jej mężem jest Tai-Marc Le Thanh, francuski pisarz literatury dziecięcej. Razem stworzyli książkę Cyrano. Ilustratorka pracuje również w reklamie (projekt maków Kenzo), prasie dziecięcej, projektuje kostiumy i scenografie.

Strona ilustratorki: tutaj





 











 
 












Alicja w krainie czarów - Lewis Carroll
Ilustracje: Rebecca Dautremer