poniedziałek, 6 sierpnia 2012

kwartet olandzki

Kwartet olandzki - Johan Theorin
Wydawnictwo Czarne

Kwartet olandzki, na który składają się 4 tytuły:
  1. Zmierzch
  2. Nocna zamieć
  3. Smuga krwi
  4. Sankta Psyko (nie wydana w Polsce)
Mówiąc lapidarnie to cykl absolutnie genialny! Szwedzki kryminał w najczystszej postaci. Theorin moim zdaniem Larssona zostawia nieco w tyle, przede wszystkim jest mniej polityczny. Wiem, że nagrody literackie nie są żadnym wyznacznikiem dobrej literatury, ale ale... w tym przypadku bezsprzecznie zasłużone.

Zmierzch - nagroda Szwedzkiej Akademii Kryminału za najlepszy debiut, nagroda brytyjskiego Stowarzyszenia Pisarzy Literatury Kryminalnej New Blood Dagger za najlepszy debiut

Nocna zamieć - najlepsza szwedzka powieść kryminalna, Szklany Klucz za najlepszą nordycką powieść kryminalną, nagroda Stowarzyszenia Pisarzy Literatury Kryminalnej International Dagger dla najlepszego pisarza zagranicznego.

Pod tą upiorną okładką Zmierzchu czai się powieść elektryzująca. Plusk fal, posępne odludzie, przeszywający chłód, upiory z przeszłości... jest mrocznie, a z każdą kolejną stroną akcja się zagęszcza. Rzecz dzieje się na szwedzkiej wyspie Olandia, która stanowi wspólny mianownik wszystkich czterech powieści. W niewyjaśnionych okolicznościach ginie mały chłopiec, a próba odkrycia prawdy, drogą krętą, zahaczając o daleką przeszłość, doprowadza do zaskakującego finału. Powieść niejednokrotnie przyprawia o mocne dreszcze i szybsze bicie serca.

Nocna zamieć to moja ulubiona część kwartetu. Mroźna powieść, gdzie rzeczywistość zaciera się, a zimno przenika do szpiku kości. Małżeństwo ze Sztokholmu przeprowadza się na Olandię. Kupują stary, drewniany dom na kompletnym odludziu. Dom, który skrywa w sobie niejedną mroczną tajemnicę, który pochłonął już niejedną ofiarę, a za skrzypiącymi drzwiami czai się coś ponurego.

Smuga krwi może wydawać się odrobinę słabsza, chwilowe to i złudne wrażenie.Wcześniejsze części ukazały Szwecję mroźną i wietrzną, ze wzburzonym morzem. Tutaj jest wiosennie, są elfy i trolle, legendy, a wszystko to zręcznie przeplata się z rzeczywistością.
Są to porządnie napisane powieści z dbałością o detale. Theorin zaskakuje, od pierwszych stron czytelnika osacza mackami i nie puszcza do ostatniej strony. Chociaż pokuszę się o stwierdzenie, że nie są to stricte kryminały, nie ma detektywa, a trup nie ściele się gęsto. To bardziej powieści obyczajowo-społeczno-psychologiczne z kryminalnym akcentem. Fenomenalna fabuła, charakterystyczne postacie i niebanalny klimat. Uwaga, kwartet wciąga...:)

4 komentarze:

  1. Zmieniam Twój adres w zakładkach. O Theorinie tylko czytam pochwalne recenzje, ale jakoś do książek nie dotarłam. Może kiedyś...

    OdpowiedzUsuń
  2. :) Nutto bardziej niż pewne, że nie sięgnełabym po Theorina gdyby nie Padma i jej gorączkowe poszukiwania 3 tomu:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przeczytałam trzy dostępne książki z cyklu olandzkiego i absolutnie się zachwyciłam. To moje tegoroczne odkrycie razem z trylogią rodziny Neshov autorstwa Anne B. Ragde. Mam nadzieję, że część czwarta ukaże się w Polsce już wkrótce i znowu będę mogła się zatracić w olandzkich klimatach.

    OdpowiedzUsuń
  4. polecasz Ragde? Jakoś nie zwróciłam wcześniej na nią uwagę, może czas to zmienić:) również nie mogę się doczekać 4 części.. tak to ten klimat:)

    OdpowiedzUsuń