poniedziałek, 26 listopada 2012

Krawcowe - Dorota Gellner

Ilustracje Jona Jung
Wydawnictwo Bajka, 2010

Pierwsza tak się igły bała,
że przed igłą się chowała.
Raz za szafą, a raz nie, i wołała:
-Nie ma mnie!
Za wersalką, za zasłoną,
z miną strasznie przerażoną,
nawet w kuble ze śmieciami, ukrywała się czasami. 
 

Czwarta zły centymetr miała, no i wciąż
źle miarę brała.
Raz dla siostry płaszczyk szyła.
Dziesięć razy ją mierzyła,
lecz gdy zszyła przód i tył - płaszcz
w sam raz na kota był! ...


Króciutkie rymowane wierszyki przedstawiają perypetie szalonych kobiet, którym igła i nitka straszną być nie powinna. Ale czy tak jest w istocie? Niekoniecznie. Zaprezentowano tutaj całe spectrum różnej miłości do igły. Jedna krawcowa jest płochliwa, inna ciut niechlujna, inna roztrzepana, inna pomysłowa... Jest ich siedemnaście i tyleż samo fantazyjnych przewrotnych historyjek. O kobietach, alias krawcowych, które szalony taniec wykonują igły z nitką. Dynamiczny, lecz w efekcie nie zawsze twórczy.
 
Humor tryska zarówno z słowa jak i ilustracji. Osobiście rozsmakowujemy się wierszykach, które szybko zapadają w pamięci. Rezolutne i inteligentne, skierowane dla dzieci od czwartego roku życia. Stwierdzam, że całkiem słuszny to pułap wiekowy, bowiem trzyletni Chłopiec momentami nie nadąża i dużo pytań jeszcze zadaje.
 
Czcionka maszynowa imituje starą maszynę do pisania, co stanowi bardzo ciekawy efekt wizualny, nadając książeczce charakter retro. Kolejna pięknie wydana perełka Bajki, po którą z przyjemnością sięgamy.



A ostatnia już krawcowa 
była bardzo pomysłowa
i zaczęła szyć ubrania na 
maszynie do pisania!
No i było tak: 
po pierwsze 
suknie się zmieniły w wiersze,
a bluzeczki i chusteczki
w różne bajki i bajeczki.
I krawcowa się zmieniła.
Nici, igły porzuciła, pogubiła
szpulki, wstążki i wydaje teraz
książki!

Książka (Wydawnictwo Bajka) Tutaj


4 komentarze:

  1. Krawcowe mam na liście ksiażek oczekujących :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Za każdym razem jak zaczynam czytać "Krawcowe" to mam ochotę pędzić do sklepu po maszynę do szycia :D
    Tak jakoś naiwnie wierzę, że mi by coś wyszło poza pomieszaniem nici ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ha! Mam podobnie! W ogóle to muszę Ci się przyznać, że miałam plan wielki do tej recenzji dołączyć zdjęcie maszyny do szycia mojej prababci, mojej babci, mojej mamy i moją igłę z nitką:))) Ale może przy innej okazji.

      Usuń