Wydawnictwo Wytwórnia, 2012
Książka ta zafundowała mi całe spectrum odczuć. Wstrząsnęła. Poruszyła. Rozemocjonowała.
Bowiem śmierć...
Temat trudny to pewne. I, że uciec od niego prędzej czy później nie sposób, też wiadomo. Dla dorosłego często zjawisko abstrakcyjne, więc jak ten trudny do wyobrażenia aspekt naszego życia przekazać małemu dziecku? Jak wytłumaczyć, że nasza egzystencja przemija. I co będzie dalej? Czy jest coś dalej?
A czy wszyscy idą do nieba?
Tak, wszyscy.
Bruno Gibert w książce Niebo posłużył się formą znaków informacyjnych towarzyszących nam w życiu codziennym. Nakazów, przykazów, ograniczeń. Tak zwanych piktogramów. Za pomocą prostych słów stworzył historię dziecka, próbującego zrozumieć śmierć swojego dziadka. Jest miejsce na wspomnienia, uczucia stęsknionego dziecka i kontemplacje. Proste pytania na trudny temat prowokują do przemyśleń, piktogram zaś stanowi doskonałą bazę do rozpoczęcia rozmowy i szukania odpowiedzi. Ostatecznie ich nie udziela, ale skłania do dogłębnej refleksji.
Jedno jest pewne. To książka ważna. Bardzo ważna. I ta ranga ważności urasta jeszcze przez tą prostotę przekazu. Bo czy potrzeba wielkich słów? Może stanowić nieocenioną pomoc w zrozumieniu, co się dzieje potem, dlaczego, i jak z tym żyć. Daje szerokie pole do wykorzystania wyobraźni i tworzenia własnego zrozumienia. Bynajmniej nie jest to nostalgiczna, czy też smutna książka. Raczej refleksyjna, o niewyobrażalnej sile przekazu. Niezbędna!
W niektóre szare poranki dziadziuś mówi mi, że szalenie kocha...
życie.
Książka (Wydawnictwo Wytwórnia) Tutaj
U nas wczoraj było tak:
OdpowiedzUsuńJa: Pamiętasz, wspomniałam Ci już wcześniej, że mama K. zmarła.
Starszy: Tak.
Ja: A czy Ty wiesz, co to znaczy, że ktoś umiera?
On: No, to znaczy, że go już nie ma, że go już nigdy nie zobaczymy.
Ja: Nie zobaczymy? A co się dzieje z tym kimś?
On: Nom, zakopuje się go do ziemi i NIEKTÓRZY WIERZĄ, że on stamtąd idzie do Pana Boga.
Oczy wychodzą mi z orbit ze zdziwienia, a on widząc moją minę dodaje: "Mamo, no przecież to jest zwyczajnie nie możliwe!"
Żeby takie zdecydowane poglądy w wieku 5 lat - jak nic rośnie mi na ateistę :)
Myślę, że to nic złego, a jak na 5 lat, bardzo dojrzała i przemyślana odpowiedź. :)
UsuńMałgosiu jestem zaskoczona, Twój Synek jest bardzo dojrzały i mądry:)
UsuńU nas z kolei taki dialog miał wczoraj miejsce...
Iwo (lat 3) myje zęby, ja w tym czasie koordynując jego wieczorne zabiegi pielęgnacyjne usiłuję uszczknąć też coś dla siebie, no bo kiedy?!? Biorę w ręce pensetkę, wyrywam dosłownie jeden włosek z brwi i słyszę krzyk Iwa.
"Mamoooooooo nie! Nie rób sobie krzywdy! Bo się stłuczesz i nie będziemy Ciebie mieli" I płacz.:(((
To była nasza pierwsza wzmianka na temat śmierci.
@ post meridiem: bardzo się cieszę, że dzieć w podejściu do świata kieruje się własnym rozumem - szanuję jego poglądy, a oczy z orbit wyszły ze zdziwienia, że tak logiczne wnioski wyciąga i tak je do rzeczy wyrażać potrafi w tym wieku. Dumnam! :)
Usuń@Adrianna: na szczęście mama, jak przystało na mamę, twarda sztuka jest i stłuc się tak łatwo nie da, a zawsze kilka buziaków doda jej dodatkowej 'nieśmiertelności' :P
Mam dwie ksiazki poruszajace ten temat. Jedna z nich jest szczegolnie ciezka, bo porusza temat odejscia rodzenstwa... Musialam ja czytac swoim dziewczynkom...
OdpowiedzUsuńTakie ksiazki sa bardzo potrzebne.
Masz rację Julitko, takie książki są ogromnie potrzebne! ZwłaszczA w takich sytuacji, w jakiej Ty się znalazłaś..... nieodzowne! Ściskam mocno!
UsuńDzieci często zaskakują dojrzałością.
OdpowiedzUsuńKsiążkę też bardzo doceniam.
Zorro, bo dzieci mają bardzo dojrzałe umysły, to my najczęściej mamy problem z dostrzeżeniem tego.
UsuńTak, tak - mądrości ubywa nam wraz z wiekiem
Usuńwow.
OdpowiedzUsuńniesamowita.
Ja o tej tematyce polecam :"Czy umiesz gwizdać Joanno?"
Dzięki Iza, nie znałam wcześniej tej książki Starka.
Usuńشركة تنظيف مجالس
OdpowiedzUsuńتنظيف مجالس